niedziela, 13 maja 2018

"Książę w wielkim mieście" - Emma Chase


                                                                                                        Zdjęcie pochodzi z internetu.

Jedna z lepszych książek, które czytałam. Choć książkę lekko i przyjemnie się czyta to potrafi wywołać uśmiech na twarzy jak i również łzy.
Jednym z fragmentów, które mnie rozśmieszyły jest ten:
" -Co to jest?- pytam.
-Mój pies.
- Nie, nie, mam psy. Psy pochodzą od wilków. Ten tutaj pochodzi od szczura.-Spoglądam ponownie. - I to brzydkiego."
oraz
"-Rety, wiesz kogo mi przypominasz?
Czuję, jak dłoń Nicholasa sztywnieje w mojej, więc ściskam ją, bo ... panuję nad sytuacją.
-Księcia Nicholasa, prawda? - mówię blondynce z okularami przeciwsłonecznymi na nosie, pozwalając, by usłyszała mój ciężki nowojorski akcent.
-Tak! Słyszałam, że jest w mieście. - Wskazuje na mojego towarzysza. - Mógłbyś nim być!
- Co nie? Ciągle mu powtarzam, że powinniśmy przenieść się do Vegas, bo mógłby dorabiać w kasynie jako sobowtór, ale mnie nie słucha."
Książka pokazuje relacje między dwójką zakochanych w sobie ludzi i to co są w stanie poświęcić dla drugiej osoby.
Książę, który całe życie czuje się jak ptak zamknięty w klatce i jak w zoo wystawiony do podziwiania przez ludzi oraz biedna właścicielka kafejki, która stara się jak może, aby utrzymać rodzinę po śmierci matki. Spotykają się przypadkiem i zakochują się w sobie. Można pomyśleć, że ich życie teraz będzie wyglądać jak bajka, ale tak nie jest, bo los stawia im na drodze kilka przeszkód. Intrygi, dziecko, prawo, prasa, brak zaufania oraz masa wyrzeczeń i to nie wszystko.
Nie będę więcej zdradzać, bo sami musicie ją przeczytać.
Naprawdę dobrze się ją czyta.
Polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz